Oj, Mruku, ale dziś gorąco… boję się, żeby nie powróciły upały.
Konie chyba też się boją, bo krążą wokół wielkiej kałuży na wybiegu i walczą o prawo picia tej brudnej wody. Hej,
po co wy to robicie? Przecież w stajni macie czystą! Co mówisz, Luziku? Że z wodą nigdy nic nie wiadomo i raz jest na stepie, a potem jej
nie ma przez dwa dni? I że trzeba pić na zapas? Chyba żartujesz. Po pierwsze, znowu leje i chyba będzie lało do wieczora. Wody wszyscy
będziemy mieć w bród, i oby tylko tyle. Po drugie, gdzie tu step? Mruku, czy ty rozumiesz tego konia? …No tak, ale im nie smakuje mleko.
Mi zresztą też. Cuchnie mi po nim z pyska i muchy się zlatują. Z tym piciem to w ogóle dziwna sprawa. Konie naprawdę wolą kałużę od
poidła.
Ludzie odwrotnie. Nigdy nie widziałam, żeby
któryś z nich pił z kałuży. Zdecydowanie wolą swoje przenośne poidła. To jeszcze jest zrozumiałe - ja też mam swoją miskę. I Mruk ma. Ale
dlaczego niektórzy używają poideł tylko wieczorem, kiedy płonie ognisko? W dodatku potem następnego dnia chodzą strasznie zmęczeni i
opowiadają sobie nawzajem różne historie o piciu. Nie rozumiem, co w tym ciekawego. Gdyby to było o jedzeniu, to inna sprawa. Kiełbaska,
kotlecik… no, w ostateczności mysz. Co mówisz, Mruku? Nie, w żadnym razie. Żaba zdecydowanie nie. Nawet dla zabawy.
Dziś zamiast działu Koń Miesiąca redakcja proponuje romans pod tytułem:
|
| Dwoje z Leśnej Polany |
No więc było tak: On był młody, urodził się 20.04.1995. Miał piękne oczy, rozwiany włos, twardy, męski charakter i dynamiczną, sportową
sylwetkę. Ona była trochę starsza, ale nie tak bardzo, zaledwie o cztery lata (10.11.1991). Długie włosy, super figura, delikatna cera.
Wymarzona kobieta dla wrażliwego mężczyzny. Każde z nich było samotne. Jej od dawna brakowało kogoś silnego, energicznego, z poczuciem humoru
i zacięciem sportowym. Jemu brakowało prawdziwego uczucia.
Pewnego dnia wyruszył w drogę, nie wiedząc co go czeka. Przyjechał na miejsce i z miejsca zabrał się do pracy.
|
| DWOJE Z LESNEJ POLANY |
|
| DWOJE Z LESNEJ POLANY |
|
| DWOJE Z LESNEJ POLANY |
|
| DWOJE Z LESNEJ POLANY |
|
| Była jego aniołem |
|
| Anioł i Kosik |
|
| Na zawodach |
|
| Na zawodach |
Od tej pory skaczą razem, jeżdżą razem na zawody, pracują. Ona (jeśli nie jest aktualnie zakochana w jakimś głupim dwunogu) nie odstępuje go
ani na krok. On łaskawie pożera przynoszone mu łakocie.
Gwoli formalności wspomnę zduszonym głosem, ze teoretycznie Kosik jest koniem rekreacyjnym i uwielbia go wiele osób, ale wszyscy wiedzą, że
Ona go kocha najbardziej. :-)
Tytułowe pytanie dręczy niejednego jeźdźca. Często się zdarza, że młode lub niedoświadczone konie poruszają się szybkim, wybijającym galopem
i do tego stale przyspieszają tempo biegu . Można je trochę uspokoić wjeżdżając na koło, ale na prostej są prawie nie do opanowania. Czasem
pomagają półparady i udaje się zwolnić galop, czasem jest to bardzo trudne. Podobna sytuacja zwykle występuje w kłusie: koń przyspiesza i
"leci" przed siebie, nawet jeśli jest generalnie spokojny a w otoczeniu nie dzieje się nic, co mogłoby uzasadnić jego pobudzenie.
Mniej doświadczonych jeźdźców opanowuje wtedy niepokój, ponieważ wydaje im się, że koń specjalnie zwiększa tempo i tracą kontrolę nad
wierzchowcem. Zazwyczaj jednak przyczyną nie jest zła wola konia ani jego charakter, tylko brak wyszkolenia.
Wiele koni na początku treningu ma problemy z
utrzymaniem równowagi. Na pastwisku lub na wybiegu nikt nie wymaga od nich poruszania się równym kłusem lub galopem przez dłuższy czas, więc
po prostu nie potrafią tego robić. Podczas jazdy pojawiają się dodatkowe utrudnienia: ruch zazwyczaj odbywa się po prostej lub po kole, w
dodatku z dynamicznym obciążeniem. Siodło utrudnia ruchy kręgosłupa (choć także chroni przed przeciążeniami), a ciężar jeźdźca sprawia, że
naturalny środek ciężkości zwierzęcia przenosi się w inne miejsce. Nieprawidłowy dosiad (a początkujący zwykle taki mają) powoduje, że ten
środek ciężkości nadmiernie przesuwa się do przodu. Żeby sobie uzmysłowić, z jakimi przeciążeniami zmaga się taki koń, można spróbować
następującego ćwiczenia: w biegu pochylmy tułowie mocno do przodu. Okaże się, że nogi z trudem nadążają za umykającym środkiem ciężkości
naszego ciała. A co będzie jak założymy plecaczek o wadze równej 1/7 naszego ciężaru (jest to idealna proporcja wagi jeźdźca do wagi konia) i
znowu pochylimy się w biegu? Oj…. oby się tylko nie potknąć! Właśnie taki lęk odczuwa przeciążony wierzchowiec. Nic dziwnego, że brak mu jest
wtedy pewności siebie.
I co dalej ? Przede wszystkim, należy popracować
nad dosiadem i nad ustawieniem konia. O dosiadzie każdy instruktor jest w stanie mówić godzinami. O ustawieniu zresztą też, bąknę więc tylko,
że zdaniem brytyjskich trenerów, dobrze ustawiony koń "sam się niesie" - to znaczy, że podstawia zad i jest prawidłowo "zaokrąglony" na
pomocach. Dopiero przy takim ustawieniu można zaproponować koniowi zagalopowanie :. Efektem przejścia nie jest wtedy utrata równowagi konia,
jego rozciągnięcie, przerzucenie ciężaru na przód i rozpaczliwe "wiosłowanie" zadnimi nogami, żeby dogonić samego siebie - czyli
niebezpieczne zwiększenie tempa w galopie. Prawidłowo zagalopowujący koń wykorzystuje oparcie na zewnętrznej tylnej nodze do wykonania
pierwszego fule i niepotrzebne mu do tego oparcie na wędzidle. Nie musi wtedy przyspieszać w poszukiwaniu równowagi.
Warto dodać, że jeźdźcy słusznie odczuwają przyspieszenia wynikające z utraty równowagi jako zagrożenie. Galopujący koń, którego środek
ciężkości jest przerzucony do przodu, łatwiej może się potknąć, a potknięcia te mogą wyrzucić jeźdźca na szyję, wyrywając mu ewentualnie
wodze z ręki … i dalszy scenariusz bywa różny. Poza tym, konie same z siebie bardzo boją się potknięcia. W warunkach naturalnych zdrowe i
sprawne nogi są dla nich niezwykle ważne - kulawy koń nie przeżyje na stepie. Pamięć o tym pozostała w umysłach naszych hodowlanych i
oswojonych przyjaciół. Nic dziwnego, że wszystko, co może zagrozić mięśniom i stawom nóg albo kopytom, jest dla nich przerażające.
Na szczęście, koń galopujący i kłusujący w równowadze bardzo rzadko się potyka, ponieważ jego ruch jest napędzany od zadu. Nawet jeśli się
potknie, jeździec z łatwością może mu pomóc wodzami.
Reasumując: Koń musi być bardzo silny, by podnieść cały ciężar swój i jeźdźca na tylnej zewnętrznej nodze przy zagalopowaniu. Siłę tę można
wyćwiczyć, pracując nad prawidłowymi zagalopowaniami. Jeśli koń wcześniej wyrobił sobie nawyk przyspieszania można go korygować, przechodząc
do stępa po każdym niepożądanym przyspieszeniu i ponownie zakłusowując/ zagalopowując. Takie ćwiczenia zwiększą jego sprawność fizyczną.
Warto również ćwiczyć zagalopowania w kontrgalopie, ale tylko wtedy, gdy mamy pewność, że mamy "śpiewająco" opanowane zwykle zagalopowania.
Ćwiczenie, polegające na kilku fule kontrgalopu na dużej wolcie lub na łukach skutecznie poprawia koncentrację i równowagę wierzchowca.
Galopując na kole można utrzymać wolniejsze tempo,
jeśli koń będzie nieco bardziej wyprostowany. Ponieważ rzadko udaje się wyprostować konia wypychając jego zad lekko na zewnątrz, lepiej jest
prostować go tak, aby na śladzie łopatki znalazły się symetrycznie wobec zadu. Można także galopować po prawie-kwadracie zamiast po kole,
wykorzystując każdy róg aby poprawić ustawienie środka ciężkości . Wjeżdżanie w rogi pozwala na głębszy dosiad i wyrabia siłę oraz
koncentrację wierzchowca. Inne przydatne ćwiczenia to jazda po wzgórzach, kłus nad cavaletti oraz lonża. Nie oszukujmy się jednak -
pożądanych efektów nie uda się osiągnąć w tydzień ani nawet w miesiąc. Wyrabianie siły mięśniowej trwa, podobnie jak zwiększanie sprężystości
ścięgien, koncentracji uwagi, równowagi psychicznej i tak dalej. Jednak już pierwsze efekty są niezmiernie motywujące. Nie ma co ukrywać,
wszyscy pragniemy komfortu :
- Nie wiem… to działo się tak szybko… pojawił się i
zniknął, był ubrany w jakąś zasłonę, czy co, tak się to wydymało. Jakiś nerwowy albo nawiedzony, na wszystkim zostawiał te znaczki, o
proszę:
Od redakcji.
- Drogi Watsonie, czyżby to był nareszcie ON??????!!!!!!!!
Konkurs numer trzeci został ogłoszony,
bardzo proszę zgadnąć
czyje to ogony...???
| komentarzy: 11 | od: 1 do: 11 |
| tu wpisz nick lub imię 2006-09-08 21:09 |
Fajnie !! Coraz lepiej idzie :D |
| Monia 2006-10-02 20:10 |
Czemu te konkursy tak krótko trwajš? Znowu się nie załapałam :-( |
| Ekipa spod wiaty 2006-10-02 21:10 |
Nie martw się Monia, niedługo będzie następny :) Karol już szykuje aparat |
| Emila 2006-10-03 08:10 |
Ale fajny konkurs był :) Kiedy następny... hehe moja mama cichociemna :D:D:D |
| Monika 2006-10-03 15:10 |
Tu wpisz tekst postu... Zgadzam się, za krótko, też się nie załapałam. Poza tym chce zaprotestować - Ozyrys też ładnie wychodzi na zdjęciach - czemu nigdy go nie ma? ,-) |
| Ekipa spod wiaty 2006-10-03 16:10 |
Monika, to prześlij jakieś zdjęcia... bardzo się przydadzš. :) Wszelkie protesty traktujemy jako uzasadnione i podchodzimy do nich należycie!! Ozyrys rulezzz!!! |
| Marta J. 2006-10-14 20:05 |
a ja się zastanawiam co za stadko wygrałam:) i gdzie odbiór nagrody:) ale jestem dzielna, a odon moriska jakiś nie podobny niego:) |
| Ekipa spod wiaty 2006-10-14 22:29 |
A będziesz jutro w stajni? To przyprowadzimy Twojego qucyka :) Jakby Cię nie było, to będzie czekał w końtenerze |
| Karolina 2006-11-06 18:22 |
Dlaczego konkurs zostalk już zakończony znowusz sie spożniłam to nie fer! te konkursy trwaja za krótko!!!! |
| paulina-cekina 2007-03-04 20:29 |
mam pytanie czy te konie sš twoje i skad pochodzisz odp na mój e-mail: pink_panther2 (at) vp dot pl zapraszam na mój blog: www.moje-koniki-i-ja.blo.onet.pl pozdrawiam |
| paulina-cekina 2007-03-04 20:30 |
sorki żle podałam adres bloga www.moje-koniki-i-ja.blog.onet.pl |