Numer
Numer XI Numer X Numer IX Numer VIII Numer VII Numer VI Numer V Numer IV Numer III Numer II Numer I
| Na poważnie | Piosenki o koniach | Ksiega | Linki | Imprezy | Login | GALLERIA

Tematy spod wiaty

Na wesoło

Z PRZYSŁÓW STAJENNYCH:

Gdzie dwóch się bije, tam Luzik korzysta


Rozpoczynamy projekt zbierania stajennych piosenek. Mamy nadzieje zebrać je wszystkie! (nawet te śpiewane przez Roberta)



Urszula – Konik na biegunach

Za rok, może dwa schodami na strych 
Odejdą z ołowiu żołnierze. 
Przeminie jak wiatr uśmiechów twych świat 
Kolory marzeniom odbierze. 
Za rok, może dwa schodami na strych 
Za misiem kudłatym poczłapią 
Beztroskie te dni i zobaczysz, 
Że jednak wspaniały był on... 
 
Konik - z drzewa koń na biegunach. 
Zwykła zabawka, mała huśtawka, 
A rozkołysze, rozbawi. 
Konik - z drzewa koń na biegunach. 
Przyjaciel wiosny, uśmiech radosny. 
Każdy powinien go mieć. 
 
Kłopotów masz sto i zmartwień masz sto, 
Bez przerwy to trwa karuzela. 
Nie lalka co łka, ni piłka co gra 
Bez reszty twój czas dziś zabiera. 
Ulica szeroka, wystawa - to tu. 
Na chwilę przystajesz zdumiony. 
Uśmiechnij się więc i zawołaj, 
Jak wtedy, gdy na grzbiecie cię niósł... 
 
Konik - z dzrewa koń na biegunach. 
Zwykła zabawka, mała huśtawka, 
A rozkołysze, rozbawi. 
Konik - z drzewa koń na biegunach 
Przyjaciel wiosny, uśmiech radosny. 
Każdy powinien go mieć. 
 
Radosny to dzień, wspaniały to dzień, 
Wracają z ołowiu żołnierze. 
Ze strychu znów w dół, schodami aż tu 
Wracają, lecz już nie do ciebie. 
By ktoś tak jak ty beztroskie miał dni, 
Powrócił przyjaciel ten z wiosny. 
Dlaczego, to każdy już powie. 
Na plecach przyniosłeś go tu... 
 
Konik - z drzewa koń na biegunach. 
Zwykła zabawka, mała huśtawka, 
A rozkołysze, rozbawi. 
Konik - zdrzewa koń na biegunach. 
Przyjaciel wiosny, uśmiech radosny. 
Każdy powinien go mieć.  

Czerwone Gitary - Wschód Słońca w Stadninie Koni

Słońce nad stadniną w końską grzywę chowa twarz 
Wstęgą, nad łąkami jeszcze się unosi mgła 
Stoją napięte, jak strzała, gdy drży 
Nim cięciwy świst znów do lotu ją poderwie 
 
Konie, dumne konie zasłuchane w szumy traw 
Lekkie i swobodne, jak na czystym niebie ptak 
Kiedy tak patrzę, do biegu się rwą 
Chciałbym uciec stąd, chciałbym gnać za swą tęsknotą 
 
Tam, gdzie lśni choryzont drga niebieską linią 
Wprost w otwarte wrota chmur, siwych chmur 
Tam, gdzie w kuźni słońca dzień, powstaje nowy dzień 
Wytycza drogi rytm serca rytm 
 
Konie, dumne konie w blasku wstającego dnia 
Czułe i szalone, czemu was uwielbiam tak? 
Nieraz poniosą, poniosą jak wiatr 
Czasem bywa tak, jak z dziewczyną, jak z dziewczyną 
 
Tam, gdzie lśni choryzont drga niebieską linią 
Wprost w otwarte wrota chmur, siwych chmur 
Tam, gdzie w kuźni słońca dzień, powstaje nowy dzień 
Wytycza drogi rytm serca rytm

I. Garai, J. Jurandot Wio koniku

Powoli człapał konik skrajem szosy 	  	CG C
Starego Karambosza ciągnąc wóz 	  	CG C
Wtem piękne auto trąbiąc wniebogłosy 	  	F C
Przemknęło obok nich wzbijając kurz 	  	D G
   	  	 
Hej, ojcze - krzyknął szofer - widzi mi się 	  	 
Że piechtą jednak szybciej by się szło 	  	 
A stary mruknął - ej, ty tam urwisie 	  	 
Patrz swego nosa, bo ci utrze kto 	  	 
   	  	 
   Wio, koniku, a jak się postarasz 	  	C G
   Na kolację zajedziemy akurat 	  	G C
   Tobie owsa nasypiemy zaraz 	  	C G
   A ja z miski smaczną zupę będę jadł 	  	G C
   	  	 
   A dla nich, choć w godzinę kilometrów robią sto 	  	F C
   Ni zupy nie ma ani owsa, wio, koniku, wio 	  	D G
   Wio koniku, dla nich zimny garaż 	  	C G
   Nam się lepiej żyje mimo starych lat 	  	G C
   	  	 
Spotkali znów samochód na zakręcie 	  	 
Stał w miejscu wypluwając z rury dym 	  	 
A ów dowcipny szofer klnąc zawzięcie 	  	 
Schylony nad motorem dłubał w nim 	  	 
   	  	 
Karambosz dumnie spojrzał na nich z kozła 	  	 
Hej, chłopcze, krzyknął przez zwiniętą dłoń 	  	 
Patrz, żeby ta landara cię dowiozła 	  	 
Bo zawsze jednak to nie to, co koń 	  	 
   	  	 
   Wio, koniku... 

A. Zieliński, A. Osiecka Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma

Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma 	  	cG7 cC7
Bo czy warto po świecie się tłuc 	  	fisB7 EsG7
Pełna miska i radio "Poemat" 	  	cC7 fis 	 | 2x
Zamiast płaczu, co zrywał się z ust 	  	cisD7 G7 	 |
   	  	  	 
   Dawne życie poszło w dal 	  	C7 C7 fisC7 fis 	 
   Dziś na zimę ciepły szal 	  	B7 B7 EsB7 Es 	 
   Tylko koni, tylko koni 	  	fis6 fis6 cis cis 	 
   Tylko koni, tylko koni żal 	  	D7 D7 G7 G7 	 
   Dawne życie poszło w dal 	  	  	 
   Dziś pierogi, dzisiaj bal 	  	  	 
   Tylko koni, tylko koni 	  	  	 
   Tylko koni, tylko koni żal 	  	D7 D7 G7 G7 	 
   	  	  	 
Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma 	  	  	 
Cztery kąty i okna ze szkła 	  	  	 
Egzaminy i szkoła, i trema 	  	  	 
I do marszu orkiestra nam gra 	  	  	 
   	  	  	 
   Dawne życie... 	  	  	 
   	  	  	 
Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma 	  	  	 
I do szczęścia niewiele nam brak 	  	  	 
Pojaśniało to życie jak scena 	  	  	 
Tylko w butach przechadza się ptak 	  	  	 
BALLADA BIESZCZADZKA
Your browser may not support display of this image.
Mam konia z grzywą rozwianą, 
Z podkowy błysnęła skra, 
Gdy wiosną pachnie mu siano, 
Wesoło rży ha, ha, ha. 
 
Ref. 
Mój koń, mój koń, mój koń 
Polubił siana woń, 
Mój koń, mój koń, mój koń 
Polubił siana woń. 
 
Mam szałas na połoninie, 
Piękniejszy niż w mieście dom. 
Już mówią o tym w Wetlinie 
I dziwią się ho, ho, ho. 
 
Ref. 
Wśród pól, wśród gór, mój dom. 
I wiatr ze wszystkich stron. 
Wśród pól, wśród gór, mój dom. 
I wiatr ze wszystkich stron. 
 
Mam pannę w sukni niebieskiej, 
Co oczy niebieskie ma 
I mieszka pod samym Leskiem, 
Odwiedzam ją tra, la, la. 
 
Ref. 
Mój koń co noc tam gna, 
A wiatr na grzywie gra. 
Mój koń co noc tam gna, 
A wiatr na grzywie gra. 
 
Ja jadę do niej w ostrogach, 
I lasso przy siodle mam. 
Popada koń mój przy stogach, 
Gnam stępa z gór tra, la, la. 
 
Ref. 
Mój koń, mój koń, mój druh, 
To Bieszczad dobry duch. 
Mój koń, mój koń, mój druh, 
To Bieszczad dobry duch.

A melodii do tego to nie znam, ale fajny tekst:
Różowy konik-Bogdan Brzeziński

Wezmę kredkę różową narysuję konika. 
Patrzcie !  
Z grzywą rozwianą Koń różowy pomyka. 
Wezmę kredkę niebieską dorysuję chłopczyka. 
Chłopczyk siedzi na siodle.  
Razem z koniem pomyka. 
Żaba wyszła zielona,  
Jakie duże ma oczy ! 
Koń różowy ją spostrzegł,  
zgrabnie żabkę przeskoczył ! 
Ale oto brązowy  
Siedzi kotek na płocie... 
Przeskoczymy ten płotek,  
nie skrzywdzimy cię, kocie ! 
Tam jest strumyk, tu krzaczki 
Słowem przeszkód bez liku  
ma nasz chłopczyk niebieski na różowym koniku ! 

Andrzej Waligórski Dom na przełęczy

Chciałbym mieć dom na przełęczy, 
Dom starego kowboja. 
Niech przy tym domu jęczy 
Wiatr w jodłach i sekwojach. 
Domowi i sekwojom 
Niech mruczy czasem grom 
I wyje w krzakach kojot... 
Chciałbym mieć taki dom. 
Gdybym dom taki dostał 
W jakichś skałach i stepach 
To przy domu wodospad 
Musiałby spadać w przepaść 
I ryczeć w ciszę nocną, 
I w blasku słońca grzmieć... 
Nie do wiary jak mocno 
Chciałbym dom taki mieć. 
Konia chciałbym mieć również 
Barwy ognistoryżej, 
Koń pasłby się śród równin 
Położonych poniżej, 
Przybiegałby na sygnał, 
Na sobie znany ton... 
Ten dom by mi się przydał, 
To byłby piękny dom! 
Izb byłoby niewiele, 
Ot, trzy, cztery pewno, 
Lecz moi przyjaciele 
Zmieściliby się wewnątrz, 
Paliłoby się fajki, 
Gadało to i sio, 
Dobry byłby dom taki, 
Dobry jak nie wiem co! 
Gdzieś za jakąś przełęczą 
Nie wiadomą nikomu, 
Pod księżycem, pod tęczą 
Czekasz na mnie mój domu, 
I kiedyś oprę ręce 
O twój sosnowy płot, 
Jeśli wytrzyma serce - 
Zdezelowany colt. 

POPRZEZ SKAŁY OHIO

Poprzez skały Ohio kowboje wracają 
Do swoich girls. 
Uśmiech krasi im lica i każda dziewica 
Pindraczy się! 
 
Dżin whisky and soda, 
Taniec urody doda. 
Dziki jest Zachód, Dziki ! 
 
Dziki kankan i wrzaski codzienne obrazki 
Przydrożnych knajp. 
Sheriff Office and grabarz wciąż, forsę zagrabia 
Wesoły kraj 
 
Dżin whisky and soda, 
Taniec urody doda. 
Dziki jest Zachód, Dziki ! 
 
W mieście słychać już strzały: dwa trupy zostały, 
W salonie gwar. 
Pewnie Johny zmęczony powraca do żony, 
W pokera grał. 
 
Dżin whisky and soda, 
Taniec urody doda. 
Dziki jest Zachód, Dziki ! 

STARY COWBOY

Na prerię szary spłynął mrok po stepie hula wiat, 
Rozsiodłał stary cowboy konia przy ognisku siadł. 
Gdy ogień resztką sił się tlił dorzucił parę drew...  
Wieczorne mgły niosą jego śpiew. 
 
Co mi tam wiatr co mi tam chłód, 
Byle by koń wiatronogi druh. 
Byle był colt lasso i bat 
Co mi tam chłód, co mi tam wiatr. 
 
Pamiętasz stary koniu gdyś źrebakiem jeszcze był 
Marzyłem kupię sobie dom jak człowiek będę żył. 
Pasałem bydło życie całe co dziś mam, czy wiesz? 
Dwa colty, pas, ciebie i tę pieśń. 
 
Nad rankiem gdy cowboye wyganiali bydło w step. 
Starego pochowali, starej szkapie kula w łeb. 
Na morzu prerii w dali gdzieś cowboyów znika sznur. 
Wiatr niesie pieśń wzmaga jeszcze ból... 
 
 
Co mi tam wiatr co mi tam chłód, ............

W SAMO POŁUDNIE

Opowiem wszystko tak jak było: 
Miał stu przyjaciół pewien man 
I miał dziewczynę bardzo miłą. 
I co miał z tego... i co miał z tego 
Gdy przyszła bieda został sam 
 
Wio koniu, wio koniu, pędź przed siebie. 
Wio koniu, wio koniu, wstyd posiedzieć. 
Tylu przyjaciół człowiek ma lecz w biedzie, 
W biedzie jest człowiek sam 
 
I przyszła, banda szli czeredą, 
Pukawki brzmiały z dachów bram. 
Strzelali w czterech do jednego 
I choć miał szeryf przyjaciół szczerych 
Gdy przyszła bieda został sam 
 
I myśmy starzy też tam byli, 
Widzieliśmy ten cały kram 
Lecz żeśmy coltów nie dobyli 
Więc co tu gadać - stąd ta ballada 
Że człek jest w biedzie zawsze sam 
 
Opowiedziałem tak jak było. 
Ja także wtedy byłem tam 
Lecz czy i wam się nie zdarzyło, 
Że wasz przyjaciel, że wasz przyjaciel, 
Gdy przyszła bieda - został sam. 

DOM NA PRERII

W pobliżu mej chaty rży mustang kosmaty, 
Rosomak wyrusza na łów. 
Powietrze tu czyste i niebo przejrzyste 
I gniewnych nie słyszy się słów 
 
Ref. Hej w prerii mieć dom! 
Jeśli byłeś powrócisz tu znów. 
Powietrze tu czyste 
I niebo świetliste 
I gniewnych nie słyszy się słów. 
 
Podciągnij strzemiona, bo szałwia czerwona 
Zakwitła od brzegu po brzeg. 
Nad stepów purpurą głos leci ku górom 
I wraca od gór jako szept. 
 
Hej w prerii mieć dom!... 
 
Hej wiatry szumiące i deszcze i słońce. 
I noce gorące od gwiazd. 
Hej trawo na stepie nie oddałbym ciebie 
Za żadne z pyszniących się miast. 
 
Hej w prerii mieć dom!... 
Zapachnie kwiat dziki, zawabią kuliki, 
Zatętni coś, wyjdę na próg. 
Popatrzę czy łania po prerii ugania, 
Czyj kopyt doleciał mnie stuk. 
 
Hej w prerii mieć dom!.... 
Zjeżdżając z gór białych przystańcie na skałach, 
Gdzie znajdzie oparcie mój koń. 
I oczy przysłońcie i na horyzoncie 
Zobaczcie gdzie stoi mój dom. 
 
Hej w prerii mieć dom!.... 

MANITOU

My być tam, my być tu, wielki nasz Manitou, 
Ty nam dać, dać ognista woda dać. 
My ją pić, pić do rana, nasza woda ukochana, 
My ją pić, my ją pić a potem paść. 
 
Wielki Wódz Mała Kopa 
On chcieć być kawał chłopa 
On chcieć mieć zawsze dużo, dużo skwaw. 
On mieć w skalp mało włosa, 
Do ognistej wody nosa, 
On się w prerię swego życia rzucać wpław. 
 
My być tam, my być tu,......... 
Wielki Wódz In Czu Czuna . 
Mieć nad łbem wielka łuna. 
Taki wielki umysłowy z niego być. 
On wciąż knuć, kombinować 
I bez przerwy lawirować 
I rozmyślać jakby lekko sobie żyć. 
 
My być tam, my być tu,......... 
Wielki Wódz Złote Pióro, 
On chcieć być zawsze górą. 
On z mustanga, jak być młody na skalp spaść. 
On wesoła mieć gęba 
I  świergolić jak ptak zięba, 
Gdy ognista woda ciurkiem w niego lać. 
 
My być tam, my być tu,......... 
Że na wodzów być posucha, 
Dobić do nich Wódz Jaszucha. 
On bibuła na ognista woda być. 
On ja. wchłaniać jak atrament 
I upijać się na amen, 
Potem jego mała skwaw go wielce lżyć. 
 
My być tam, my być tu,......... 
Ledwo świt blady wstanie 
Już na ścieżka być Indianie. 
Oni swoja ścieżka zdrowia dobrze znać. 
Pić ognista na kaca 
I wesoło mieć w glacach. 
Oni samo zdrowie życia tylko brać! 
 
My być tam, my być tu,.........

Ballada o dwóch koniach

  Ech ubawi was ogromnie, w parę chwil balladka ta 
Raz w zaprzęgu szły dwa konie, szły w zaprzęgu konie dwa 
Pierwszy był to koń posłuszny, który w galop, cwał, czy trucht 
Pięknie ruszał, grzecznie ruszał na najmniejszy bata ruch 
Jupi, jupi, aj, jupi, aj, na najmniejszy bata ruch 
 
Za to drugi koń był hardy, nieposłuszny, pędziwiatr 
W biegu szybki, w pysku twardy, furda lejce, furda bat 
Zaś, gdy chodzi o woźnicę, który w koźle z batem tkwił 
Bardzo on to kierownicze stanowisko lubił był 
Jupi, jupi, aj, jupi, aj, stanowisko lubił był 
 
Ten wożnica dnia każdego myślał mrużąc ślepia złe 
Skarcę konia miegrzecznego - gotów jeszcze kopnąć mnie 
Lecz coś przecież robić muszę, albo z kozła ruszać precz 
Autorytet się mnie kruszy, autorytet ważna rzecz 
Jupi, jupi, aj, jupi, aj, autorytet ważna rzecz 
 
Po czym w stajni, już przy żłobie ten woźnica bat swój brał 
Brał go tęgo w dłonie obie i... grzecznego konia prał 
A do niegrzecznego mówił, strojąc głos na srogi ton: 
"Jak się będziesz draniu stawiał, to zarobisz tak jak on" 
Jupi, jupi, aj, jupi, aj, to zarobisz tak jak on 
 
Z tej balladki smakowitej niech popłynie morał w świat 
Gdy mieć pragnie autorytet tchórz, co w ręku trzyma bat 
Kto się stawia, ten ma z tego mimo wszystko jakiś zysk 
A kto słucha i ulega, ten najpierwszy bierze w pysk 
Jupi, jupi, aj, jupi, aj, ten najpierwszy bierze w pysk

CZERWONY PAS

Słowa znanej w Polsce piosenki o Hucułach napisał Józef Korzeniowski w roku 1840 w Charkowie, 
dokąd zesłano go jako podejrzanego politycznie profesora słynnego gimnazjum w Krzemieńcu. 
Tekst pochodzi ze sceny I aktu dramatu p.t. "Karpaccy górale" 
wydanego w 1924 r. w Krakowie nakładem Gebethnera i Wolfa.  
 
(Zachowano pisownię oryginału) 
"Czerwony płaszcz, za pasem broń  
I topór, co błyska z dala, 
Wesoła myśl, swobodna dłoń,  
To strój, to życie górala!  
 
Gdy świeży liść okryje buk okryje buk  
I Czarna góra zczernieje,  
Niech dzwoni flet, niech ryczy róg:  
Odżyły nasze nadzieje! -  
 
Pękł rzeki grzbiet, popłynął lód,  
Czeremosz szumi po skale,  
Nuż w dobry czas, kędziory trzód,  
Weseli kąpcie górale!  
 
Połonin step na szczytach gór;  
Tam trawa w pas się podnosi,  
Tam ciasnych miedz nie ciągnie sznur  
Tam żaden pan ich nie kosi!  
 
Dla waszych trzód tam paszy dość,  
Tam nie się mnożą bogato,  
Tam runom ich pozwólcie róść,  
Tam idźcie na całe lato.  
 
A gdy już mróz posrebrzy las  
Ładujcie ostrożnie konie  
Wy z plonem swym witajcie nas,  
My z czarką podamy dłonie.  
 
Chór  
Czerwony płaszcz, za pasem broń  
I topór, co błyska z dala,  
Wesoła myśl, swobodna dłoń,  
To strój, to życie górala! "

Skomentuj, spytaj, zaproponuj

komentarzy: 0 od: 1 do: 0

imie

e-mail
treść

Ostatnia modyfikacja 2007-09-30 13:36
Copyright 2006-2008 TematySpodWiaty
Wszekie prawa do używania, kopiowania tektów i zdjęć w jakiejkolwiek formie bez zgody autorów zastrzeżone.

Napisz do nas:
info malpa = @tematyspodwiaty.net

Valid HTML 4.01 Transitional Valid CSS!